czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział XIV

Rano przebudziłam się z bólem głowy. Szybko chwyciłam za chusteczkę i wydałam z siebie głośne "aaaaaapsik".
- Po prostu super - wyszeptałam i jeszcze bardzie okryłam się kołdrą. Widocznie wczorajsze wyjście nie przyniosło dobrych skutków.  Nie wiedząc kiedy, ponownie zasnęłam.
Obudziło mnie szturchanie w ramię.
- Jessica, nie idziesz do szkoły? - usłyszałam zatroskany głos ojca
- Źle się czuję - ledwo odpowiedziałam z powodu bólu gardła i chrypy
- No nieźle się rozchorowałaś
- Oj daj spokój tato. To tylko małe przeziębienie - wydukałam dobrze wiedząc, że to nieprawda
- Jess, nie kłam mnie tu. Zaraz zadzwonię do Williama i przyjdzie zobaczyć, co ci jest
- Ale...
- Nie ma żądnego "ale". Leż i nigdzie się nie ruszaj
Mruknęłam pod nosem i poprawiłam poduszkę. Ten cały William to dobry kolega mojego taty z podstawówki. Jest lekarzem i mieszka naprzeciwko, więc bez problemu może przyjść, o ile nie ma żadnych wizyt w przychodni. Jak się okazało, doktorek miał wpaść za 20 min, więc miałam jeszcze trochę czasu, żeby doprowadzić się do ładu. Wolnym krokiem udałam się do łazienki i spojrzałam w lustro. Każdy włos sterczał w inną stronę. Szybko chwyciłam za szczotkę i próbowałam choć odrobinę polepszyć sytuację. Po dłuższej chwili udało się to, choć nie do końca. Zdążyłam jeszcze umyć zęby zanim usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi i krótką wymianę zdań dr. Williama z moim tatą. Szybko wskoczyłam pod kołdrę i czekałam na lekarza.
- Dzień dobry - zaczęłam widząc go w progu mojego pokoju
- Dzień dobry - odpowiedział - A więc, co ci dolega? - zadał standardowe pytanie, na co ja spokojnie odpowiedziałam. Doktor dokładnie mnie przebadał i zaczął wypisywać receptę.
- Proszę - powiedział wręczając mi ją -  Bierz te tabletki 3 razy dziennie, a syrop pij przed snem, dobrze?
- Mhm, dziękuję, a i jeszcze jedno. Jak długo mam zostać w domu?
- Myślę, że tydzień wystarczy, a jeśli nadal będziesz się źle czuć, to niech twój tata się ze mną skontaktuje
- Dziękuję bardzo
- Nie ma za co
- Do widzenia
- Do widzenia - odparł i wyszedł z pokoju. Jak się okazało złapałam grypę. Może to nic takiego, ale naprawdę źle się czułam i nie miałam na nic ochoty. Postanowiłam się zdrzemnąć i trochę odpocząć. W końcu i tak nie miałam nic ciekawszego do roboty.
Kiedy się obudziłam nie miałam pojęcia, która godzina. Chwyciłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Moja drzemka okazała się pięciogodzinnym snem. Sprawdziłam skrzynkę odbiorczą i zauważyłam jedną nieodebraną wiadomość. Znowu od Nieznajomego. Nie miałam ochoty jej otwierać, ale ciekawość przewyższyła i po chwili przeczytałam w myślach następujące słowa:
" Pewnie się zastanawiasz kim jestem, co? Powiem ci tylko tyle, że wiem o tobie więcej niż ci się wydaje. Nie podoba mi się tylko ten twój ulizany chłoptaś, z którym i tak prędzej czy później się rozstaniesz. To tylko kwestia czasu "
Po moim policzku spłynęła łza. Nie wiem czemu. Chyba dlatego, że te słowa zabolały. Po chwili zaczęłam sobie robić wyrzuty i powtarzać w kółko '' Po co to otwierałam? ", ale pozytywnie myśląc i tak bym sprawdziła tego sms' a. Tylko kim jest ten nieznajomy? To pytanie sprawiało mi najwięcej trudu. Ktoś tak po prostu się bawi, a ja się tym przejmuję i to bardzo.
Rozmyślając tak doszłam do wniosku, że jest już grubo po 15.00., a ani Will ani Olivka nawet nie zadzwonili, żeby spytać, czy coś mi się stało. Jednak po 16.00. usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi i jak się okazało był to Maks, Olivia i oczywiście Will.
- A wy co? Nawet się mną nie przejmujecie? - zapytałam udając obrażoną
- No skarbie nie gniewaj się - zaczął jako pierwszy mój chłopak - Przez Lucasa matematyczka zabrała wszystkim telefony, a wcześniej przyjść nie mogliśmy, bo musieliśmy sprzątać wszystkie sale na piętrze, żeby je odzyskać
- Lucasa?! -zapytałam trochę głośniej
- Tak, a co?
- Nie, nic. Przesłyszałam się - odpowiedziałam
Doszłam do wniosku, że to może właśnie on pisze te durne sms, ale po głębszym zastanowieniu Lucas jest tchórzem i nie napisałby tego.
Wymieniłam z przyjaciółmi jeszcze kilka słów dopóki Olivka z Maksem nie musieli iść do domu. Zostałam tylko ja i Will.
- A gdzie ty idziesz? - zapytał chłopak widząc jak wstaję
- Zrobić sobie herbatę
- O nie! Nie myśl, że gdzieś będziesz wychodziła. Masz leżeć w łóżku
- No, ale to tylko grypa i nic więcej
- Nie marudź tylko leż, a ja ci ją zrobię
- No ale..
- I znowu to "ale" - powiedział z mocniejszym akcentem - nie ma żadnego "ale"
Uśmiechnęłam się, na co on przytaknął i poszedł do kuchni. Nie musiałam długo czekać, bo po chwili do pokoju wszedł Will z kubkiem gorącego napoju.
- Proszę - powiedział wręczając mi ją
- Dziękuję - odparłam i upiłam łyk herbaty po czym wolno wstałam z łóżka
- Ej, ej, ej - zaczął - A pani to gdzie się wybiera?
- No chyba mogę iść się załatwić no nie? - zapytałam z uśmiechem
- A no tak... jasne - odparł
Szłam powoli i dość chwiejnym krokiem. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie i przewróciłam się. Zdaje się, że w coś uderzyłam...


trololololol następny rozdział! :D 
musiałam jakoś wynagrodzić te spóźnienie tamtej notki ;)
hah a no i wybaczcie, że przerywam xd musiałam
jutro chyba rozdział się nie pojawi :/
wracam później ze szkoły, a potem jeszcze muszę iść do kościoła ugh :/
baj ;**

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

24 komentarze:

  1. awww! świetnie, naprawdę jak dla mnie to powinnaś napisać książkę, uwielbiam jak piszesz.
    Pisz , pisz dalej bo już nie mogę się doczekać !
    pozdrawiam ; ))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam dzisiaj wszystkie rozdziały !!!! kocham to jak piszesz ! jesteś genialna !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero przeczytałam ten rozdział, a już mi się straaasznie podoba!!
    Będę tu zaglądać wcześniej|^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. czekałam na kolejny rozdział i się doczekałam...fajnie się to czyta. Masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeja ja bym tak nie umiała pisać . Zazdroszczę ci ;pp

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie się to czyta, masz talent :)
    + Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuśku!!!
    To jest rewelacyjne niemalże pochłonęłam dzisiaj wszystkie rozdziały w strasznie krótkim odcinku czasu. Rewelacyjnie piszesz masz wielki talent nie marnuj go z niecierpliwością oczekuję następnego rozdziału. Tak na marginesie to zapraszam do siebie ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. jeśli chodzi ci o te wszystkie zdj to moja siostra, nie ja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Boooskoo! Kocham twojego bloga i to, jak piszesz :)
    I w pełni zgadzam się z Lovelas ♥. Powinnaś napisać książkę, stałabym wtedy jako pierwsza w kolejce, by ją kupić, naprawdę.
    Pzdr ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. mi się strasznie nie chciało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny rozdział :D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. wow,czyta sie z zapartym tchem! ps. podoba mi sie tu strasznie u Ciebie dlatego dodaje Cie do znajomych:) Mam nadzieje,ze do mnie wpadniesz i zostaniesz rowniez moja obserwatorka:) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. o bozem musialam zaczac od 1, bo bylam przypadkiem i nie zaluje! :) a ogólnie, to świetny blog! :D wpadnij do mnie *: obserwuj, jeśli blog Ci się podoba :) masz twittera? follow? @viktoriapoland :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna historia!

    zapraszam do mnie :
    http://fashion-by-anita.blogspot.com/

    +dodajcie się do obserwatorów! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam dziś zamiar zrobić tag z odpowiedzią na 11 pytań i muszę dalej otagować parę osób. Miałabyś ochotę wziąć w takim czymś udział? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przegapiłam, nie przeczytałam od razu ;c;c;c
    jak zawsze git.;)

    OdpowiedzUsuń